Zostań naszym Fanem!
ZALOGUJ SIĘ: 
Polecamy
Marek Cieślak o powrocie Sullivana do Enea Ekstraligi
 01.08.2013 9:22
Powrót Ryana Sullivana do Unibaxu Toruń to, bez wątpienia, temat numer jeden bieżącego tygodnia w świecie żużla. Wydarzenie to jest dość szeroko komentowane w kręgach znawców speedway'a. Na prośbę mediów głos w sprawie zabrał też jeden z najlepszych polskich trenerów - Marek Cieślak.
 
 - Powiem tak: właściciel klubu musi być bardzo zdeterminowany, żeby odnieść sukces, skoro zdecydował się na zakontraktowanie Sullivana. A czy on będzie jechał dobrze, nie wiem. Trudno powiedzieć, czy trenował, a jeżeli tak, to ile. Więcej będzie można wiedzieć po meczu we Wrocławiu, gdzie pewnie będzie musiał walczyć na wymagającym torze - komentuje Marek Cieślak
 
Trener tarnowskiej Unii uważa, iż wzbogacenie kadry Unibaxu o tak doświadczonego zawodnika, jakim jest Sullivan, nie zmienia układu sił w lidze. Zdaniem Cieślaka, faworytem do tytułu mistrzowskiego nadal postaje Włókniarz Częstochowa. - Sullivan Sullivanem, a dla mnie faworytem do złota i tak jest Włókniarz - ucina Marek Cieślak.
 
Trenerowi polskiej kadry trudno odmówić racji. Dyspozycja Sullivana, który od prawie dziesięciu miesięcy nie ścigał się na polskich torach jest wielką niewiadomą. Łatwiej jednak oczekiwiać przebłysku żużlowego geniuszu od Sullivana niż od Kennetta czy Kusa. Nieobliczalność może okazać się atutem torunian zwłaszcza w fazie play off, gdzie o wyniku rywalizacji często decyduje po prostu dyspozycja dnia. Jeden słaby mecz może przekreślić wysiłek drużyny z całego sezonu i pozbawić jej szansy na końcowy sukces. Doskonale widzą tym działacze Unibaxu, którzy kilka sezonów temu przeżywali podobną historię. Supremacja ekipy toruńskiej w fazie zasadniczej nie wystarczyła wówczas do zajęcia chociażby trzeciego miejsca w lidze.
 
Trener Marek Cieślak uważa, iż w fazie finałowej najważniejszy jest pierwszy mecz - zwłaszcza, gdy rozgrywa się go na własnym stadionie. Najlepiej wypracować sobie w nim sporą przewagę, której broni się w meczu rewanżowym. Tak właśnie było w przypadku finałowej rywalizacji Włókniarza z Apatorem Toruń w 1996 roku. - Z 10 punktów przewagi po pierwszych biegach rewanżu w Toruniu zrobiło 18 i złoto było nasze - wspomina Cieślak
Jarosław Węgler (za: sport.pl)
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
TAK NIE
Komentarze (0)
Nie ma komentarzy związanych z tym artykułem. Twoja opinia może być pierwsza.
© 2002-2024 Zuzelend.com