Co pan sobie myślał, kiedy jechał na pierwsze rozmowy kontraktowe do Łodzi?
Do Łodzi wybierałem się z myślą, że jadę na spotkanie z bardzo konkretnym człowiekiem. Takie opinie słyszałem wcześniej od wielu ludzi o prezesie Skrzydlewskim.
I jak wyglądały rozmowy?
Widzieliśmy się raz i to wystarczyło. Kiedy wyszedłem ze spotkania z prezesem, to od razu zrozumiałem, że wszystko, co się o nim mówi w środowisku, to prawda. Szybko osiągnęliśmy porozumienie. Kontrakt nie został podpisany od razu, ale byliśmy pewni siebie w stu procentach. Byłem spokojny, że w tym przypadku dane słowo zostanie dotrzymane.
Dlaczego wybrał pan Orła?
Szukałem stabilizacji. Chcę w dalszym ciągu się rozwijać. Ostatni sezon w Pile był dla mnie naprawdę trudny. Wprawdzie miło wspominam klub, bo dobrze się tam czułem, aczkolwiek ze względu na problemy finansowe lekko nam nie było. Musiałem coś zmienić, bo jazda w drugiej lidze mnie nie interesowała.
Czy ktoś doradzał panu starty w Łodzi?
Nie ukrywam, że cały czas jestem bardzo mocno związany z klubem z Grudziądza i tamtejszym środowiskiem. Utrzymuje stały kontakt z panem Zbigniewem Fiałkowskim, który powiedział mi wiele dobrego o Orle. To w sumie była tylko jedna ze świetnych opinii. Prawda jest taka, że o Łodzi wszędzie dobrze mówią. Jestem przekonany, że dokonałem właściwego wyboru.
Jak wygląda pana sytuacja po ostatnim sezonie? Udało się już wyjść na prostą?
Nie jest różowo. To był dla Polonii, jej działaczy i kibiców naprawdę trudny okres. Zawodnicy starali się robić wszystko jak najlepiej, ale byliśmy mocno ograniczeni. Nie za każdym razem mogliśmy serwisować sprzęt. W żużlu rzeczywistość jest niestety brutalna. To sport motorowy. Kiedy brakuje środków na inwestycje, to zaczynają się kłopoty. Wszystko przekłada się później na wyniki. Polonii i jej sympatykom życzę jednak wszystkiego najlepszego. Miałem tam do czynienia z wieloma świetnymi ludźmi. Mocno się zżyliśmy, jesteśmy w kontakcie i mam nadzieję, że uda im się poukładać wszystkie tematy.
Zdoła się pan odpowiednio przygotować pod względem sprzętowym do nowego sezonu?
Myślę, że jakoś sobie poradzę. Kiedyś moja sytuacja wyglądała znacznie lepiej, ale nie ma też sensu robić tragedii. Będę dobrze przygotowany. To tyczy się zresztą nie tylko sfery sprzętowej, ale także fizycznej i mentalnej.
O co będzie walczyć Orzeł w sezonie 2019?
Pierwsza liga będzie bardzo mocna. Wszystkie zespoły zostały zbudowane w ciekawy sposób. To samo można powiedzieć o Orle. Uważam, że stać nas na wiele. Mamy zawodników, którzy mogą sprawić wiele niespodzianek i do tego będziemy dążyć.
Na naszym nowym stadionie już pan jeździł. Jak wrażenia?
Pozytywne. Stadion robi wrażenie, a tor jest bardzo ciekawy. Miałem okazję go sprawdzić przy okazji Meczu Narodów. Nie wypadłem może najlepiej, ale spokojnie. Przed nowym sezonem będzie sporo czasu, żeby się dopasować. Podchodzę do tematu z optymizmem. Nowy tor Orła ma ciekawą geometrię. Można powiedzieć, że sprzyja walce. Myślę, że będę się czuć na nim swobodnie.
Orzeł postawił mocno na Polaków. W kadrze jest aż czterech polskich seniorów. Co pan o tym sądzi?
Cieszę się, że wybrana została właśnie taka koncepcja. Polski skład to według mnie słuszny kierunek. Będziemy mieć dużo okazji, żeby trenować wspólnie na domowym torze, a z doświadczenia wiem, że to może się świetnie sprawdzić. Taki sam schemat ćwiczyliśmy przez lata w Grudziądzu i długo nikt nie potrafił u nas wygrać. Zawodnicy zagraniczni też muszą być w zespole, ale z niektórymi z nich różnie bywa. Z oczywistych względów nie zawsze mają czas, żeby przyjechać i potrenować. Tak samo jest z nami Polakami, kiedy jedziemy do Szwecji.
Będzie pan na wszystkich treningach Orła?
Będę mieć na nie sporo czasu. Nie planuję na razie startów w lidze szwedzkiej. Myślę w zasadzie tylko o występach w Niemczech, ale to nie będzie z niczym kolidować. Jestem zawodnikiem, który lubi być obecny na treningach. Przywiązuję do tego dużą wagę. Tak samo było w tym roku w Pile. W Łodzi nic się nie zmieni. Przed każdym meczem wszystko będę dokładnie sprawdzać.
Jest pan najbardziej doświadczonym zawodnikiem w kadrze Orła. Nie pytam, czy da pan radę jeździć do czterdziestki, bo to raczej oczywiste. Chciałbym jednak wiedzieć, ile potrwa jeszcze przygoda z żużlem?
Nie myślę o tym kategoriami, ile jeszcze mam czasu. Skupiam się na sobie. Prowadzę się bardzo dobrze. Proszę zresztą zobaczyć, że granica wieku w żużlu mocno się ostatnio wydłużyła. Jest wielu starszych zawodników. Powiedziałbym wręcz, że te moje 38 lat to obecnie niewiele. To już nie te czasy, kiedy ktoś dobijał do 32, 33 roku życia i był wysyłany na emeryturę.
Czyli czuje się pan młodo.
Bardzo młodo. To, co jest w dowodzie, o niczym jeszcze nie świadczy. Najważniejsze jest poczucie własnej wartości i profesjonalne podejście.
A to prawda, że wraz z upływem czasu trzeba trenować ciężej, żeby odpowiednio przygotować się do sezonu?
W sumie to nie wiem, bo od bardzo dawna przygotowuję się tak samo. Robię to, co robiłem 15 lat temu. Nie widzę sensu, żeby coś zmieniać, bo schemat się cały czas sprawdza. Nigdy nie miałem braków kondycyjnych. Chyba jest tak, że wraz z upływem czasu wcale nie muszę robić więcej, by być w optymalnej formie. Według mnie to wynika z mojego podejścia. Jak już powiedziałem, zawsze o siebie dbałem. Dużą uwagę przywiązuję na co dzień do teoretycznie błahych kwestii. Staram się porządnie wysypiać, być w dobrej kondycji psychicznej i stronić od używek. Jeśli przestrzega się tych kilku prostych zasad, to ten sport można uprawiać naprawdę bardzo długo. Taki mam zresztą plan.