Początek sezonu był udany dla Sawiny, jednak od kilku tygodni narastała napięta sytuacja z niektórymi żużlowcami i mediami. Konflikt wypłynął na światło dzienne po meczu z Lotosem Gdańsk, kiedy to "Sawka" nie chciał odpowiadać na pytanie, dlaczego jego zespół rozbił dwudziestopunktową przewagę i ledwo co wywalczył punkt bonusowy. Niektóre media, w tym Tygodnik Żużlowy urządziły "polowanie" na głowę Sawiny, poświęcając jego osobie dodatkowe artykuły.
Do tego doszły nieporozumienia w zespole. Tomasz Gapiński otwarcie zaczął mówić o bezpardonowej jeździe Roberta Kościechy, który kilka razy "wsadził" go w płot. To samo "Kostek" zrobił także z Emilem Sajfutdinowem. Sawina starał się tłumaczyć Kościechę, za co został posądzony o faworyzowanie torunianina.
Dodatkowym minusem, z którym nie sposób się nie zgodzić jest przygotowanie bydgoskiego toru przez Sawinę. Ponownie nawierzchnia była bardzo przyczepna i dziurawa. - Chcemy jeździć na przyczepnej nawierzchni, ale nie na dziurawej! A taka była podczas meczu z Gnieznem. To właśnie przez koleiny Robert Kościecha nie opanował motoru i uderzył w Grzegorza Walaska. To cud, że nikomu nic się nie stało - miał powiedzieć "Expressowi Bydgoskiemu" jeden z zawodników Polonii, który prosił o zachowanie anonimowości.
- Sawina to bardzo uparty człowiek, któremu wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy. Nie da sobie nic przetłumaczyć - dodał tajemniczy żużlowiec Polonii.