Ronnie Jamroży (RKM Rybnik): - W pierwszych dwóch biegach dobrałem złe ustawienia. Potem już się przełożyłem i było zdecydowanie lepiej. Najpierw przywieźliśmy z Ljungiem 5:1, a następnie sam odniosłem biegowe zwycięstwo. Szkoda tylko ostatniego biegu. Cały czas prowadziłem i dopiero na kresce Buczek wyprzedził mnie o przysłowiowy błysk szprychy. Ogólnie jestem zadowolony, bo nie jeździłem przez ostatnie trzy tygodnie. Po tak długiej przerwie moja dyspozycja była dobra. Tym bardziej, że tor nie należał dziś do najłatwiejszych, ale był równy dla wszystkich.
Kenneth Hansen (KSM Krosno): - To nie był dla mnie udany turniej. Pech mnie nie opuszczał. Już w swoim pierwszym wyścigu dotknąłem taśmę startową. Później miałem spory problem z dobraniem odpowiednich ustawień sprzętu. Musiałem nawet skorzystać z drugiej maszyny. Jestem zawiedziony, bo tor był przygotowany bardzo dobrze. Aż się prosiło, aby odjechać tu bardzo dobre wyścigi. Niestety nie wyszło.
Peter Ljung (Lechma Poznań): - Tak naprawdę, to wyszły mi dzisiaj dwa wyścigi. Przez cały turniej startowałem z trzeciego i czwartego pola startowego. Ronnie nie zaproponował zamiany pól, więc musiałem ustawiać się na zewnętrznej stronie toru. Ciężko było zabrać się ze startu.